środa, 17 października 2012

Rap Meethink Gdynia 13.10.2012 Klub Ucho

W poprzednia sobotę wybrałem sie wraz z moim ziomkiem Michałem oraz jego siostra Pauliną do Ucha sławnego koncertowo klubu w Gdyni .

Jako pierwszy na scenę wkroczył Rouch (oczywiście była obsuwa jakoś z godzinę ) wiec koncert zaczął się o godzinie 21 . Przy piwku posłuchałem niezbyt zachęcającego do zabawy ani do dalszego zapoznania sie z twórczością tego zawodnika koncertu . Rouch miał dwóch gości , pierwszym z nich był Stochu który wykonał swoje 2-3 utwory a następnie zszedł ze sceny , po kolejnych chwilach na scenę zawitał drugi gości to jest Gedz ( znany mi juz wcześniej , btw bardzo dobre EP ) który również wykonał kilka swych numerów . Rouch zszedł ze sceny jednak publika go wywołała ponownie i zagrał bis w postaci tego :
Po krótkiej przerwie na scenę wkroczyło Proximite czyli Małpa i Jinx. Jak wiadomo Małpa jest królem wśród ludzi którzy nie jarają sie hip hopem i na pytanie czy lubisz rap odpowiadają 'ze kaliber i paktofonika tylko, rap skończył sie po skoku magica , a teraz to jedynie Małpa . Pod scena pojawiło sie mnóstwo ludzi większości w wieku licealnym . Małpa wykonał wszystkie swoje najbardziej znane kawałki + zwrotki gościnne . Emanował energia co było dla mnie zaskoczeniem , ponieważ gdy byłem ostatni raz na jego koncercie to nie było az tak wystrzałowo ! Na bis zagrane było to : Następnym który dał swoje show był Zeus wraz ze swym kompanem z ekipy Pierwszy milion czyli Joteste . Co mnie zauroczyło w występie Zeusa było to ze grał tylko po jednej zwrotce ze swoich utworów , co skutkowało tym że zagrał dużo utworów z ze wszystkich swoich płyt . Oczywiście nie zabrakło 2-3 utworów Joteste oraz ich wspólnych z okresu Pierwszego Miliona . Ku uciesze publiki było można usłyszeć najnowszy singiel Zeusa zapowiadający jego 4 płytę :

Następnie pojawiło sie 2 zawodników którzy rozpierdolili system po całości , czyli TeTris i W.E.N.A. . Pierwszy wkroczył TeTris który wykonał 2 utwory i zasalutował od razu było wiadomo ze wkroczył WENA ze swoim sztandarowym numerem czyli S-A-L-U-T-U-J. Panowie zmieniali sie i każdy wykonywał po 2 utwory . Na moje oko koncert był trochę przydługi jednak i tak kipiał niesamowita energia !


Na sam koniec na scenę wkroczył Ten Typ Mes wraz ze Stasiakiem , szczerze mówiąc nie lubię Mes'a i nie jaram sie jego twórczością jak i całym tym g-funkiem wiec sie generalnie nudziłem , powodem tego może być tez to ze jego koncert zaczął sie o godzinie bodajże 1:30 ,gdzie człowiek po 3 piwach jest zwyczajnie śpiący i zmulony , do tego TYP śpiewał jakieś ballady mi osobiście nie znane , wołałem w tym czasie przyglądać sie bajerze WENY :D

Podsumowując koncert był jednym z lepszych na jakiem byłem jednak obsuwa i długość tego koncert trochę mnie zmuliła dlatego tez także mało z tego wydarzenia pamiętam szczegółów :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz